Przedstawiciele Pentagonu przyznają, że „nie mieli pojęcia” o odwołaniu przerzutu 4 tys. żołnierzy do Polski, dopóki zagubiony druk w biurze sekretarza Hegsetha nie uruchomił rygorystycznej zasady „bez ponownego składania dokumentów”. Zastępca asystenta sekretarza Robert Vance wyjaśnił, że brakujący formularz traktuje się jako ostateczny dowód, że misja była pomyłką. Żołnierzy skierowano tymczasowo do działu rzeczy znalezionych Pentagonu.